„Wiosna”
Czekam na ciebie już bardzo długo
Siedzę na plaży a wiatr gwiżdże w ucho
Rysuję na piasku obrazek
Jest to dla mnie jak lek
Wiatr otula moją dłoń
Nagle coś kapnęło mi na skroń
Wszyscy z plaży uciekają
I zaczyna padać sporo
Wstaję i zaczynam tańczyć
Jak można się na deszcz skarżyć?
W końcu nadeszła wiosna
Więc ludzie spodziewają się słońca
Kładę się na piasku i patrzę w niebo
To piękne uczucie i uśmiecham się nieco
Spokój ogarnia moje ciało
Wiem, że moje serce tego potrzebowało
Zamykam oczy słuchając wiosennych dźwięków
Zostawiając za sobą plecak smutku i lęków
„Ayia Napa”
Na plaży wiatr mi plącze włosy
Zachody piękne każdej nocy
Tu życie zwalnia, gubi stresy
Zamieniam myśli w letnie pieśni
W wodzie błyszczą się wspomnienia
Jak drinki pełne uniesienia
Ayia Napa życiem tętni
I ja, która już za nią tęskni
Bezik wskoczył mi do łóżka
Mruczał jakby mnie znał z podwórka
Łasił się i oczy mrużył
Jakby mówił: „Tu gdzie jesteś już nic nie burzy”
Kroki w nocy po kamieniach
Morze grało w moich scenach
Tam na skale wiatr zawiewa
Chciałabym dotknąć tych gwiazd i nieba
Piłam kolory, smakowałam życia
Jakby Cypr miał w sobie zaklęcia ukrycia
Oddech nabrał barw jak tęcza
A ja znów byłam dziewczyną bez spięcia
Nie pytaj co dalej, nie liczę dni
W Ayia Napa wszystko po prostu brzmi
Bo czasem wystarczy kot i szum fal
By wiedzieć, że świat wciąż jest dobry i trwa
ZOFIA SIERADZAN
A w moim oknie…
A w moim oknie…
Wiosna i szum koparki
– chodnik rośnie przy ulicy –
śpiew ptaków
wschód i zachód słońca…
Zmienność pór roku
wyznacza mijanie czasu
upływ życia
i wciąż nowe lata
– starsze lata.
Jedni odchodzą wcześniej
inni później…
Gdyby tak znać swoją datę…
Dzień Dobry
Piękne DZIEŃ DOBRY
– mówi poranek –
W moim drugim oknie
majestatyczny bociek,
swym urokiem
gasi troski szarych dni.
Daje nadzieję i radość
na nowe piękne chwile.
Życie pędzi
Życie pędzi jak szalone,
Trudno mu dotrzymać kroku
Gdzieś zniknęłam, się zgubiłam.
Zerkam w przód, zerkam w tył…
Wspomnienie wpada w oko
Piękne chwile iskrzą, błyszczą
Święto Jabłka – Warka
I zabawa fest, a fest.
Dziwny jest los…
Zdarzenia się plotą,
Owijają o siebie,
A ja gubię się wśród nich.
Można pijanym być,
Kochać życie nad życie,
Pić miłość z każdego kwiatu
I szczęście z losu wić.
Lecz cóż
Kiedy już
Kwiat piękny masz w dłoni
Zapach miesza zmysły
A on nagle rwie się
I z wiatrem
W inny świat pnie się?
Stoisz zdziwiona…
Jak to, dlaczego, po co ?!
Znów dziura przed tobą,
I nowe poszukiwania
Kwiatu nadziei.
Dziwny jest los.
Zmienia znane w nieznane.
Ściskasz zdziwiona los,
Chcesz zmiany
Lecz jak ?
Lecz po co?
Szumią myśli,
Pędzą w nieznane…
Można pijanym być,
Kochać życie nad życie,
Lecz cóż,
Kiedy już,
Świat nie gra dla ciebie.
Zdarzenia się plotą,
Owijają o siebie,
A ja gubię się wśród nich
I nie wiem jak iść,
I nie wiem gdzie iść.
EWA SZEWCZYK
Marysia wnusia
Trzpiotka – maskotka
jeszcze pączek róży
pędziwiatr szalony
dajcie jej skrzydła
biega, skacze
jak konik polny
z krzaczka na krzaczek.
Takty usłyszy muzyki
już ją rozpiera
pokłady energii…
Głos słowika
wysokiej skali,
czy nudzić się przy niej ?
czasu zbyt mało
odpoczynek rzecz obca.
Śmiechem kwituje
powagi słowa.
Uff – dzień się już kończy
sen nadchodzi.
To cała Marysia
duch młodości
dzieciństwa wiek
szczęście, że jest
A gdyby tak
Nie napiszę słów, gdy zapomniałam
znaczenia
Nie wyśpiewam pieśni, a struny zdarł
czas
Gdy zasypiam spokojna
wracają wspomnienia wczorajszego
dnia.
Gdyby datę przywrócić i zetrzeć
wymazać
Szare posępne zabłocone drogi
odmłodzić
Innowacją ulepić błogie
figur kontury
urojonych brył
Utkane nici sieci ze srebrnym
akcentem
Dawno zaszroniły zmysłów złogi
zmęczone
A gdyby rozplątać smugi
zawikłane
a może nic, gdyby?
Tak dawno
Czy było to wczoraj
może- dawno
lecz pamięć trochę zawodzi
Nie szkodzi, niech licho bierze
i idzie precz
Zwyczajna rzecz starości
Nie patrzę w luster
odbicie – życie
samo wyznacza różny szlak
i drogę na przełaj po kocich łbach
zranionych śladów
Daremny mój żal
A licho niech bierze
te – tęsknoty
nie dadzą dukata na szczęście
Biorę w garść okruchy drobne
układam w całość
Przyszłości plan
JADWIGA SUPŁACZ – CHROMIŃSKA
Piszę i piszę..
To nie jest koniec, lecz raczej kropka
po zdaniach,
które pisałam przez lata, dzień po dniu.
Odpoczynek w ciszy, w łagodnym szeptaniu,
powrót do miejsca, gdzie nie ma już snu.
Więc nie boję się mroku co niesie ukojenie,
to tylko zmiana, jak pór roku bieg.
Zostaje pamięć i milczenie,
spokojna jak rzeka, co znalazła swój brzeg.
ANDREA PATRYCJA – MAŃTURZYK
OSTATNIO
Rozkwitłam ostatnio jak kwiat na wiosnę.
Przebiśniegi co odbił od dna zwątpienia,
Hiacynt ukradkiem wyłonił się z cienia.
Krokus z mnóstwem małych pokus
Forsycja… Samotna choć liczna.
Mlecz co mu się różne rzeczy wytyka.
Że chwast, że niepotrzebny wśród róż.
No cóż…
Że lekkość w nim jedynie ułamek,
A reszta niedogodność charakteru
I nagle żółty jest cały ze złości
Bo czerwień zostawił tulipanom.
Rozkwitłam ostatnio jak kwiat na wiosnę.
Myślę, że z poezji… nie wyrosnę
i nigdy też do niej nie dorosnę.
MAMA, KTÓRA
Chciałabym być mamą, która
Przytuli gdy przyjdą koszmary.
Taką mamą, która pogłaszcze
Potwory z twojej szafy.
Chciałabym być mamą taką,
Która wiruje w sukienkach,
I taką która po bułki
Wyjdzie w przetartych dresach.
Chciałabym być mamą taką,
Co woli spać do południa.
I taką, która o piątej nad ranem
Z papieru rzeczy wycudnia.
Chciałabym być taką mamą,
Która do snu ci czyta
A gdy się potkniesz,
ja też się potknę
No i będziemy kwita.
Chciałabym być taką mamą,
Która się z tobą położy
Na ziemi, gdy wstać ci nie w smak,
Gdy smutek będzie cię tworzył.
I taką mamą, która
Podziwiać będzie biedronki
I będzie wspomnień w albumie
Pleść z twoim tatą koronki.
Chciałabym być taką mamą,
Która całuje w paluszek,
A gdy będziemy na łące
Pokaże jak zerwać kwiatuszek.
Chciałabym być taką mamą,
Z którą zatańczysz w deszczu
I która dłoni nie puści,
Gdy iść będziemy po ciemku.
Mamą która pozwoli
nakruszyć na kanapie
I taką która na szyję
Ręce zarzuci tacie.
Taką, która gdy spytasz,
Powie: powstałeś z miłości
I taką która pozwoli śmiać się
Lecz także czasem pozłościć.
Poszukam z tobą
Drugiego końca tęczy,
Przybiję ci piątkę
Za dwóję na sprawdzianie,
Czasem zamiast obiadu,
Zamówimy pizzę…
Tylko przydarz się tacie i mamie.
JANUSZ GWARA
Rotacja
Za nami jesień, zima przemija
budzi się marzec, kwiecień rozkwitnie
i ptasim śpiewem – przywita maj.
Nowa nadzieja, zagości w sercu,
i pełną piersią znów oddychamy.
Ktoś, komuś szepnie: rękę mi daj.
I tak niezmiennie, od tysiąc leci.
Człowiek dorasta – żyje – umiera,
na jego miejsce, rodzą się dzieci,
i wciąż przed nami – świat się otwiera
Zmiany
Częściej na twarzy – mamy uśmiech.
Energia, wzrok nam rozpromienia
Głowa do góry się unosi.
Na słońce wychodzimy z cienia.
Z nadzieją w sercu, siłą w mięśniach
Przyszłość się marzy nam radosna.
Serce pęcznieje od miłości.
To znaczy – że nadchodzi wiosna.
Przedwiośnie
Odchodzą dni zimne
ze śniegiem i mrozem.
Niedługo schowamy
kurtki i pierzyny.
Ubiór coraz lżejszy,
mniej pracy przy piecu.
I nie trzeba będzie
dokarmiać zwierzyny.
Wiosna już się zbliża,
słońce mocniej świeci.
Budzą się do życia,
rośliny i drzewa,
spragnione miłości serce
mocniej bije,
i słucha, jak pięknie
polny ptaszek śpiewa.
PAWEŁ LIPIŃSKI
Z wojska do domu 1982rok
Czekam na wyjście stąd
Jak zmiłowania bożego,
Jak żeglarz na jakiś ląd,
Gdy zbłądziła łódź jego.
Skreślam dzionek za dniem,
Licząc godziny, minuty.
Czas wypełniam marzeniem,
Że zdjąłem te ciężkie buty.
Że wśród rodzinnych łąk
I pól bujam beztrosko.
Jakże daleko stąd
Jesteś ma rodzinna wiosko.
Może tam już wszystko czas
Przemienił jak zboże w chleb?
Może tam, gdzie rósł las
Dziś tylko suchy step?
Nie! Ja wrócę, tak będzie
Jak dawniej. Zepsute naprawię
I może powrócą łabędzie,
Co kiedyś pływały po stawie.
Zakwitną, jak zawsze jabłonie
U nas za stodołą w sadzie.
Wyjdę wolny na błonie,
A chleb biały będzie na ladzie.
I tylko czekajcie cierpliwie,
Bo będę niedługo już w domu.
Czas wtedy popłynie szczęśliwie
Tak żyć nie życzę nikomu.
Odpuszczenie
Tak wszyscy lubimy uciechy,
Choć z tego przeważnie są grzechy.
Lecz po to, to jest spowiedź, Sąd Boży,
By wszystkie grzechy umorzyć.
Bo to jest słabość człowieka,
Przed którą w modlitwę ucieka.
On to narozrabia, nabroi
A potem pada do stóp Twoich.
Więc wybacz mu to Dobry Boże.
On stara się, robi co może.
To przecież jest dziecię Twoje.
Nie żałuj mu miłości swojej.
Jezu, Ty cierpiałeś
Jezu, Ty cierpiałeś na krzyżu.
Ty zmieniłeś w wino swą krew.
Chcę być Twego serca wciąż bliżej
I poznawać nauk Twych treść.
Jak Ty, pragnę kochać bliźniego.
Twą dobrocią natchniony żyć.
By odstąpić szczęścia wiecznego
Z Panem Bogiem po wszystkie dni.
Matka Twa, cierpiąca Maryją.
Łez potokiem żegnała Cię.
Dziś miłości Jej święta siła
Zawsze chroni, raduje mnie.
Więc z wdzięcznością klękam przed Tobą.
Zwyciężyłeś grzechy i śmierć.
Swą cierpiącą, świętą osobą
Pozwoliłeś nadzieję mieć.
Święty Krzyż
Ten Krzyż jest naszym znakiem,
Symbolem wiary jest.
Na krzyżu Jezus skonał,
Odkupił ludzki grzech.
O Krzyżu zakrwawiony
Tak bardzo ufam Ci.
Tam Chrystus umęczony
Dał życie wieczne mi.
Na świętym drzewie krzyża
Pokonał Jezus śmierć.
Koronę miał z cierpienia,
By wieczne życie nieść.
O Krzyżu zakrwawiony
Tak bardzo ufam Ci.
Tam Chrystus umęczony
Dał życie wieczne mi.
Kto przyjął chrzest od Pana
Nadzieję w krzyżu ma.
Opieką nas otoczy
I szczęście wieczne da.
O Krzyżu zakrwawiony
Tak bardzo ufam Ci.
Tam Chrystus umęczony
Dał życie wieczne mi.
Królestwo Chrystusowe
Trwać będzie wieczny czas.
Pochylmy przed Nim głowę.
Nich błogosławi nas.
O Krzyżu zakrwawiony
Tak bardzo ufam Ci.
Tam Chrystus umęczony
Dał życie wieczne mi.
Modlitwa strażaka
Boże błogosław straży.
Miej w swej opiece druhów.
Panie, Ty bądź łaskawy,
Ja Twej opiece ufam.
Gdy bliźnie nasz jest w potrzebie,
W nieszczęściu, dniem i nocą,
Woła ratunku do Ciebie.
Straż mu pędzi z pomocą.
Ktoś prosi: „Maryjo ocal,
Dopomóż Panie Boże.
Tragedię ode mnie oddal.”
Wtedy straż mu pomoże.
Daj siłę nam i zdrowie
A wszystkim szczęście, spokój.
My także służymy Tobie,
Pokorni Twego wyroku.
Boże błogosław straży.
Miej w swej opiece druhów.
Panie, Ty bądź łaskawy,
Ja Twej opiece ufam.
Majowa Jutrzenko
Choć przyszłaś zbyt późno Jutrzenko Majowa,
By uzdrowić kraj, ojczyznę ratować
W jej położeniu, wśród wrogów śmiertelnych,
By dumny kraj był bytem samodzielnym.
Klas i warstw Rzeczpospolita Obojga Narodów
Znalazła wspólny cel i język, by iść do przodu
W nowoczesny ustrój. W Europie pierwsza.
Noszona w sercach, opiewana w wierszach.
Była dumą Polaków, przejawem mądrości,
Troski o Rzeczpospolitą, ojczyzny miłości.
Zapisana w księgach świętość szanowana.
Przez naród przyjęta, władze przestrzegana.
Dla ciebie dziś ukłon, o tobie pamiętamy.
Konstytucję szanować, spełniać przyrzekamy.
A Rzeczpospolitą, Polskę naszą drogą
Bronić. Koniec zdrajcom, obłudnikom, wrogom.
Biało-czerwona
Oto dwa kolory: biały i czerwony.
Choć ładny jest też niebieski i zielony.
Czemu takie miłe, czemu takie ważne?
Powinny być w sercu każdego i każdej.
Zrodzonych z tej ziemi ojczystej, kochanej.
„Gdzie bursztynowy świerzop…”, kur pieje nad ranem.
To barwy święte. Tak, to jest Polska flaga.
Praca, pamięć, wiara, walka i odwaga.
To symbol – orzeł biały na czerwonym tle.
To dla Polaka najważniejsze barwy dwie.
Czystość, lojalność, pokora i szlachetność.
Miłość, żarliwość, poświęcenie i dzielność.
Wtedy mają wartość i opoką stoją
Gdy są w umyśle, głęboko w sercu Twoim.
Otaczaj ją szacunkiem, jak o matkę dbaj.
Rzeczpospolita – świętość, macierzysty kraj.
Szumiała przodkom na dole i niedole.
Ona łopotała, gdy szli orać pole.
Pod nią i dla niej krwi przelanej morze.
Dzięki niej jest wolność. Błogosław jej Boże.
Dzieło z mgły
Wszystko co ulotne, tak jak mgła i kurz,
Zamknij w formę, ubierz w rymy, dzieło stwórz.
Powiewowi wiatru i echa odgłosom
I promieniom słońca, które tańczą z rosą,
Nadaj rytm i serce, a dziełem się staną,
Jak po ciemnej nocy następuje rano.
Cóż jeszcze ulotne, a w życiu jest ważne?
To porywy serca i wzruszenie każde.
Zachwyt, który mija, gdy chmury się zbiorą
Na niebie, nad ziemią i nad dolą twoją.
Motyla zaloty i ważki skrzydełka.
Z tego może powstać epopeja wielka?
Ubrane w metafory, alegorie, frazy
I z tchnieniem ducha do środków wyrazu,
Mogą być wielkim dziełem, chociaż nie wierzycie.
Rzeczy stałe, ulotne – ot, to samo życie.
Kielich trunku
Niechajże ten kielich trunku czystego,
Pobudzi serca do czynu wielkiego.
Żeby utrzymać duszy równowagę,
Wypijmy drugi na kuraż i odwagę.
W polskiej tradycji, czy chłop, czy szlachciura,
Czy to rycerz wielki, czy zwyczajny ciura.
Topili smutki, dodawali męstwa,
Szli orać pole, albo po zwycięstwa
Po samogonie, miodzie, okowicie,
Które pijali często i obficie.
Jak żyć
Nim życie przeleci przez palce,
Akcentuj każdy dzień walcem.
Pij tango w kieliszku wina.
Niech ciągle coś się zaczyna.
W poezji znajdź wenę i piękno,
Niech ucho ucztuje piosenką.
Gdy brzask i poranna rosa,
Zachwyć się błękitem w niebiosach.
Łap chwile, łap uniesienia,
Nie wstydź się bujać w marzeniach.
Znajdź uśmiech i przegoń złości
I szukaj zatraty w miłości.
Łza
Taka łza i jedna łza
Tyle znaczeń w życiu ma.
Tyle uczuć, aż do dna
I emocji w sobie ma.
To jest żal, wielki żal,
Coś odeszło w siną dal.
Rozsypany marzeń pył.
W co wierzyłem, o czym śnił.
To jest ból, wielki ból,
Nie zagranych wielu ról.
I straconych bliskich ślad.
Z nimi było tyle lat.
Jest też łza, wzruszeń łza,
Tyle uniesienia da.
Serca rytm, umysłu wzlot.
Taki prosty szczęścia kod.
I radości kroplą też.
Jak najwięcej takich łez.
Łza tryumfu i miłości
Jak najczęściej niechaj gości.
Miła tęsknota
Czasem, kiedy pomyślę co przeżyłem
I ile lat zostało z tyłu,
Wspominam błogi czas dzieciństwa
I robi mi się… bardzo miło.
I robi mi się bardzo tęskno za luzem
I za tym jak padały deszcze.
Tak bardzo chciałbym do tej bajki
Powrócić choć na chwilę jeszcze.
Pobiegać w berka, w chowanego.
Przeprosić babcię za wygłupy.
Zobaczyć słońce w kłosach żyta
I zielone siana kopy.
Stół pachnący mlekiem zsiadłym.
Szczekanie psa w zagrodzie.
Pierwszy ból i pierwsza miłość niepewna
Jak napis na wodzie.
Tak wiele tego, że lat kilku
Podróży w czasie trzeba.
Więc może, jeśli Pan pozwoli, zobaczę
Młodość swoją z nieba.
Spotkam tam wszystkich co odeszli,
Najbliższych i znajomych.
I może będą już szczęśliwy,
Spokojny i spełniony.
A, że żyć mam zamiar długo,
W tym pokładam nadzieję,
Zanurzę się we wspomnień toni
I niech się przeszłość dzieje.
Bo widzę tylko taki sposób,
Na szczęście i radości,
By wrócić z żarem i uśmiechem
Do miłej tak przeszłości.
Wiosna ma nogi
Idzie wiosna, jest tuż, tuż.
Jeszcze wczoraj trzaskał mróz.
Wczoraj bieli morze wokół,
A dziś pierwsza iska w oku.
Leci klucz dostojny gęsi,
Ciepły powiew słońca nęci.
Już zabarwi się niedługo.
Wiosna marcem do nas mruga.
Wsieje kwiaty, zbudzi ptaki
I rozbudzi zmysłów smaki.
Ósmy marca. Hej, dziewczyny!
Ubierajcie wszystkie mini.
Bo nieważne, Boże drogi,
Jakie, która ma z was nogi.
Jeśli, któraś powie – nie,
Zaniechania będzie grzech.
Dar żebra
Wszyscy o tym wiemy i wszyscy to znamy.
Też do faktu tego przekonanie mamy,
Że Bóg wyjął żebro z piersi Adama.
Z niego powstała nasza pierwsza dama.
Wyszła Mu, no… Jest mi nie do śmiechu.
Taka, że była powodem grzechu.
Wciąż jest przyczyną utraty zmysłów.
Godna poezji najpiękniejszych słów.
Dzięki Ci Panie za ten żebra dar.
Za pokusę, słodycz i subtelny czar,
Kobietę, doskonałe dzieło Twoje.
Wtedy spełnione, jeśli we dwoje.












