W czwartek, 18 grudnia o godz. 18:00 w Gminnej Instytucji Kultury „Dworek na Długiej” odbyło się jubileuszowe, 40. spotkanie z cyklu „Dobry Wieczór”. Wydarzenie zgromadziło lokalnych miłośników poezji oraz sympatyków wieczorów poetyckich, którzy wspólnie stworzyli wyjątkową, przedświąteczną atmosferę. Było to spotkanie na którym oficjalnie zaprezentowany został czwarty tomik poezji pt. „Dobry Wieczór”.
Spotkanie rozpoczęło się od niespodzianki dla wszystkich uczestników spotkania, a przede wszystkim autorów wierszy, które znalazły się w najnowszym wydaniu tomiku. Zebranych odwiedził sam Święty Mikołaj, który zaprosił autorów wierszy na scenę, poprosił o zaprezentowanie jednego z utworów, które znalazły się w najnowszym tomiku, a następnie przekazał prezenty – komplety tomików oraz świąteczne gadżety. Dla autorów była to szczególna chwila – możliwość zobaczenia swojej twórczości w formie wydanej publikacji stała się symbolicznym podsumowaniem ich pracy i zaangażowania w cykl spotkań.
Podczas wieczoru uczestnicy mieli okazję wysłuchać zarówno wierszy opublikowanych w nowym tomiku, jak i zupełnie nowych utworów. Prezentacje poetyckie przeplatały się z rozmowami, refleksjami i wspólnym przeżywaniem słowa, co nadało spotkaniu kameralny i serdeczny charakter. Swoje nowe wiersze zaprezentowali: Alicja Mrozowska, Sylwia Setniewska (wiersz w jej imieniu odczytała Jadwiga Supłacz-Chromińska), Weronika Gos, Dorota Pisarek, Magdalena Chromińska-Tuszyńska, Anna Gwara-Borowska, Piotr Mrozowski, Andrea Mańturzyk, Ewa Warbas-Szewczyk, Paweł Lipiński, Jadwiga Supłacz-Chromińska, Janusz Gwara.
Bliskość Świąt Bożego Narodzenia sprawiła, że wydarzenie miało również wymiar symboliczny – świeżo wydany tomik poezji stał się idealnym prezentem pod choinkę, zarówno dla samych twórców, jak i ich rodzin oraz przyjaciół. Była to doskonała okazja, by podzielić się swoją pasją i talentem.
Jubileuszowe spotkanie „Dobry Wieczór” po raz kolejny udowodniło, że Dworek na Długiej jest miejscem otwartym na lokalną twórczość, a poezja potrafi łączyć ludzi i tworzyć przestrzeń do wspólnego przeżywania emocji – szczególnie w tym wyjątkowym, świątecznym czasie. Poniżej prezentujemy wiersze przedstawione podczas spotkania.
Piotr Mrozowski
Słowa, słowa, słowa*
Jest tyle słów,
które warto i trzeba powiedzieć,
w odpowiednim timingu
w stosownej chwili
kiedy wszyscy usłyszą.
Jest też masa słów zbędnych,
co szum tworzą,
co zagłuszają to, co ważne
i co podprogowo wchodzą do głowy.
Są też słowa, których się nie zapomina,
które rzucone na wiatr
przeszłością się stały,
często bolesne.
Są słowa,
te niewypowiedziane,
co lepiej żeby w głowie zostały
i nigdy na świat
przez szczelinę ust
nie wyszły.
*W. Shakespare „Hamlet”
Jak jeż…
Lubię patrzeć jak jeż
się nocą się skrada i przemyka
wśród liści do swojej norki
Lubię patrzeć jak jeż
bo to bardzo ciekawe zwierzątko,
o całe życie najeżone kolcami
przed światem się broni
Lubię patrzeć jak jeż
się w ostrą kulkę zawija i małymi oczkami
spogląda
Lubię patrzeć jak jesz
ze mną przy stole wieczerzę
i pytasz zdziwiona:
a jak patrzy jeż?
Alicja Mrozowska
Nuda
Nuda, to jest niemiłe uczucie,
czujesz to minuta po minucie.
Nic nie możesz wymyślić, nie chcesz się ruszyć,
więc trzeba na wyprawę po pomysły ruszyć.
Szukasz po Internecie, w książkach co możesz zrobić,
by tą nudę z głowy sobie wybić,
lecz masz do wyboru kilka sposobów,
gdyż rozrywkę można znaleźć nie tylko od komputerów.
Sposób na nudę: możesz rysować,
robić orgiami, malować,
zrobić domek z kartonu dla lalek i innych zabawek,
może być z plasteliny baranek.
Sposobów na nudę jest tysiąc,
i mogłabym przysiąc,
że nuda to nie może być coś złego,
gdy znajdzie się coś ciekawego.
Dorota Pisarek
***
Podobno przyjaciół poznaje się w biedzie.
Możesz się łudzić i tak zakładać,
Ale zobaczysz – nie będzie ich wielu,
Gdy wszystko zacznie Ci się układać.
Masz kogoś bliskiego – to rzecz jest wielka
I myślisz, że on tak widzi też Ciebie,
Ale czas kiedyś Ci to pokaże,
Że możesz liczyć tylko na siebie.
I będziesz odkrywał człowieka na nowo.
Poznawał wszystkie wady, zalety,
Aż ostatecznie dojdziesz do wniosku,
Że wolisz zachować swoje sekrety.
Zazwyczaj mówi tylko o sobie,
A kiedy Ty mówisz nawet nie słucha,
Uśmiech posyła innej osobie
I szepcze o Tobie do cudzego ucha.
Czy przez dorosłość, czy ludzi wokoło,
Wychodzą na jaw wszystkie słabości.
I musisz wybrać: być jednym z wielu,
Albo być sobą, lecz w samotności.
Janusz Gwara
Z pamiętnika emeryta
Styczeń
Po spokojnym „sylwestrze”, nawet kaca
nie miałem. Gdyby nie „rwa kulszowa” to
początek roku byłby nawet dobry.
Luty
Powinny być siarczyste mrozy. Ale nic z tego,
ocieplenie klimatu zrobiło swoje. Nic ciekawego
się nie dzieje.
Marzec
W Dzień Kobiet wysłałem kilka życzeń.
Hurra umiem pisać SMSy. Niedługo wiosna.
Kwiecień
Jaki cudowny jest świat. Wszystko się budzi
do życia. Pachną bzy i jaśminy. Świętujemy
Wielkanoc. „Aby do maja”.
Maj
Podobno to najpiękniejszy miesiąc. Ale
ciężko to dostrzec przy tylu dolegliwościach.
Czerwiec
Dojrzewają czereśnie. Dzieci czekają na
upragnione wakacje. Jakże chciałbym
jeszcze przeżyć coś pięknego.
Lipiec
Upały i komary. Podobno w południe
lepiej nie wychodzić na słońce, ale wyjdę.
Chociaż na trochę. Popatrzę na świat.
Od jutra zaczynam rehabilitację,
może pomogą?
Sierpień
Często myślę o dawnych latach, (dobrze, że
mam co wspominać). Jak ten czas
szybko leci. Marzę o wyjeździe w
Bieszczady – to fantastyczne miejsce.
Wrzesień
Spadające owoce zapowiadają jesień.
To tak jak w naszym życiu. Gdyby tak
można było cofnąć czas.
Październik
Przebarwiające się liście – wyglądają
cudownie. W domu wszystko po staremu.
Tylko dzieci i wnuki, mają coraz
mniej czasu dla rodziców. No cóż
trzeba się z tym pogodzić.
Listopad
Byłem na cmentarzu. Ilu to już
znajomych po tamtej stronie. Dobrze, że
jeszcze wróciłem do domu.
Grudzień
Nadchodzi zima. W domu pojawiła
się choinka. Bajkowy czas. Podczas
życzeń i kolęd miałem wilgotne oczy.
Ożyły wspomnienia. Mimo wszystko
nigdy nie traćmy nadziei. Życie jest piękne.
XII – 2025 r.
Ewa Warbas-Szewczyk
Pochyły cień.
Stłumione emocje zamknięte
przed światem
W labiryncie ukryte moje
małe prawdy
Nie czas uciekać ze szlaku
gdy nadchodzi zmierzch
Młodość drwi z pochylonego drzewa
gdy ciężar owoców przytłacza
Chłonie ziemia szepczące żale
modlitewne strofy
I lustro bezwstydne bruzdy zaciera
śmiechem drażni kroki powalone
Nie krzyczą na cień ospały – wcale
Biegnę do rosy z jutrzenką – siostra
Usiądę pod drzewem jałowca
Opowiem historię jak wielbić życie
Po ostatnią ścieżkę – do końca
5.12.2025
W ten wieczór
Zanim niebo pod płaszczem ciemności się skryje
Zanim gospodarz opłatkiem podzieli
Zapach pieczeni i kutii – po izbie krąży
W ten grudniowy wieczór
Już kolęda płynie ze starej płyty
Dzieci niecierpliwie wyglądają gwiazdki
Biały obrus na stole i dwanaście potraw
Symbol nadziei z narodzin Zbawcy
Choinka lśni w kącie – aura podniosła
Rozmyśleń, czas refleksji i ciepłe życzenia
Może zapuka strudzony, otwórzmy drzwi
W ten czas świąteczny jednocząc nasze serca
15.12.2025
Paweł Lipiński
Rajca
Jak przykro patrzeć, kiedy małość schlebia,
Wdziewając szaty wiedzy i mądrości.
Gotowa kochać i uchylić nieba,
Obłudnie skrywa nienawiść i złości.
Jest niby wielki! Królowie są nadzy,
Jak czasem bywa, wyzbyci godności.
Lecz „ów” skwapliwie przymila się władzy,
Z intraty własnej, a nie z miłości.
Duma i pycha, zysk i zapłata.
Ego, co sięga gwiazdom, obłokom.
To cel, idea i plany na lata,
A biedny honor drepcze za nim boso.
„O mądrości bezcenna wartość”
Ile jeszcze wody w rzekach upłynie?
Ile liści spadnie i stopnieje śniegu?
Ile dni i nocy, wiosen, zim przeminie?
Morza świata muszą wyjść ze swoich brzegów?
Żeby lud, który z Polan, Piastów pochodzi,
Zdobył mądrość, potrafił błędy swoje dociec.
W mądrości, honorze dumnie się odrodził,
Bo zło i zdrada ma korzeń w głupocie.
Tyle przeżył dumy, chwil podniosłych.
Tyle tragedii i ciemnej niewoli.
Krew przelana, spalone miasta i wioski.
Wciąż głupota i zdrada. Serce pęka, boli.
Gdzie nasze wartości – Bóg, Honor, Ojczyzna?
Przodkowie, korzenie, tradycja i wiara?
Czemu nęci, zwodzi lewactwo, obczyzna?
Zamiast znaku krzyża – satanizmu mara.
Nie o dobrobyt me modły, do Boga błaganie.
Nie o mannę i potoki miodem płynące.
Pobłogosław ten Naród i racz mu dać Panie.
Mądrość. Mądrość. Mądrość niech świeci jak słońce.
Wielką, silną Polska zawsze była wtedy,
Gdy byliśmy razem wiarą zjednoczeni.
Przetrwaliśmy grozy i znieśliśmy biedy.
Pójdźmy twórczo w przyszłość mądrością wzmocnieni.
Boże Narodzenie
Boże Narodzenie w stajence Betlejem.
Każdy ogień krzepnie, wszelka moc truchleje.
Ludzie na kolanach, zwierzęta w ukłonie.
Ciemna noc grudniowa w blasku chwały tonie.
Wśród ludu, w stajence, w żłóbku, na sianeczku.
Śpiewajmy w zachwycie „lulaj” Dzieciąteczku.
Tak wielki, choć nagi. Matuchna uboga.
To nasz Odkupiciel, to Posłaniec Boga.
Tyle nam mówiono o cudzie wspaniałym,
Nasze nędzne oczy tego nie widziały.
Jakże nam to pojąć, jaką miarą mierzyć?
Otworzyć swe serce i wystarczy wierzyć.
Andrea Mańturzyk
Nie zostawiłam pamiętników
Z dziecięcych lat.
Roztargnione notatki,
Zużyte naklejki
Nadszarpnął czas,
A dziś chciałabym przeczytać te dni.
Może kryło się w nich coś więcej niż
Tylko wstyd i zagubienie.
Zawsze gubiłam cienie.
Potem Ciebie, siebie.
Nas.
Pochyłe litery na wprost
Ku przepaści kartki.
Na marginesach rysunki
Psich łap.
Poczyniłam w papierach sama
Znacznie więcej strat
Niż zrobił to kalendarz.
Pamiętasz?
Jak kryłam szczętnie
Te wszystkie słowa,
Bo papier tajemnic umiał dochować
I potem z tego tkałam jakieś wiersze.
Nikłe rymy pierwsze,
Potem bielsze, śmielsze.
Kosz w moim pokoju
Miał bardzo duży apetyt.
Lubił ogryzki jabłek,
Ścinki, strugi, sekrety…
Jak tusz na palcach
Zostawał motyli pyłek
I frunęła myśl ulotna,
Ulotna więc przez chwilę.
Wspomnień nie chciałam zostawiać,
Chciałam rzucić na wiatr.
Bo tylko on chciał słuchać,
A nie udzielać rad.
















































